Trudno pisać o przyjemności zwiedzania świata na rowerowym siodełku, kiedy już tyle na ten temat napisano. O szybkości jazdy rowerem w porównaniu do chodzenia piechotą  – ale jednocześnie o bliskości z otaczającymi miejscami, możliwości zatrzymania się, porozmawiania, posłuchania. Na rowerze można nie tylko zobaczyć – można poczuć świat, który się przemierza.

Praktyczne informacje na temat turystycznej jazdy rowerem.

Wybierając się na wycieczkę rowerową nie chciałoby się, aby zamiast zwiedzania, poruszania się człowiek się martwił problemami. Dlatego warto wcześniej wszystko sobie poukładać, przygotować siebie i sprzęt, żeby została tylko frajda z jazdy. Poniżej garść praktycznych informacji, co trzeba mieć albo zrobić, żeby wszystko działało jak najlepiej.

Rower
lancuch

Porwany łańcuch uniemożliwi jazdę

Wybór roweru to sprawa podstawowa. Można, a nawet najlepiej mieć własny rower – jak się ma własny, to się ten rower dostosowuje do siebie i jest OK. Ale można się wybrać także na rowerze pożyczonym, czyimś. Tak czy inaczej pierwsza kwestia – to sprawność roweru. Źle się jeździ na rowerze popsutym. Pal sześć jak jakiś gadżet odmówi współpracy; ale jak na przykład nie działają przerzutki –to już gorzej. Może to znacznie zmniejszyć przyjemność albo wręcz uniemożliwić jazdę. Także punkt pierwszy – rower ma być sprawny!

Punkt drugi to wielkość roweru. Osoba wysoka nie znajdzie odpowiedniej pozycji na zbyt małym rowerze, a osoba niska – nijak wygodnie nie będzie jeździć na rowerze za dużym. Nie da się. Praktycznie każdy rower ma możliwość regulacji – wysokości siodełka i położenia kierownicy – ale zbyt mała albo zbyt wielka rama – to czynniki uniemożliwiające dopasowanie roweru do użytkownika. A jazda na rowerze niedopasowanym wcześniej niż później zabierze prawie całą przyjemność z wycieczki.

konstrukcja2

Ilość zmiennych długości w konstrukcji roweru jest… imponująca. Najlepiej jednak rower „przymierzyć” do siebie

Rodzaj roweru

Ilości rodzajów rowerów, typów jest olbrzymia. Producenci prześcigają się w tworzeniu kolejnych konstrukcji, czasami coraz bardziej wymyślnych albo bardzo specjalistycznych i tworzonych do jednego rodzaju aktywności. Najważniejsze – nie dać się zwariować.

Praktycznie tylko rowery dziecięce i rowery bardzo specjalistyczne (np. torowe) nie nadają się do uprawiania turystyki. Reszta – jak najbardziej. Wszystko zależy od użytkownika i czasami rodzaju wybranej trasy. Na gładkim asfalcie ktoś na kolarzówce pojedzie szybciej od rowerzysty na klasycznym góralu – a na piasku, leśnej dróżce rowerzysta na rowerze górskim sprawniej się będzie poruszał od rowerzysty na szosówce (ten ostatni na piasku najprawdopodobniej wcale nie pojedzie) – ale z różnym wysiłkiem i prędkością obaj będą w stanie się poruszać. Najbardziej limitującym czynnikiem jest w istocie chęć jazdy na rowerze – jaki to rower – to sprawa drugorzędna!

rower-z-marketu

Przy całym szacunku – ale za takie pieniądze to się roweru nie kupi. To „produkt roweropodobny”, którego trwałość jest żadna, a ryzyko wypadku albo awarii – praktycznie pewne!

Strój rowerzysty

Podstawowa zasada – wygoda. W niewygodnym ubraniu źle się człowiek czuje – jeszcze bardziej źle się jeździ w takim ubraniu na rowerze. Ubranie powinno być dostosowane do warunków w jakich przychodzi nam jeździć na rowerze – i ma umożliwiać zmiany – czyli jak się robi zbyt gorąco, to trzeba mieć możliwość zdjęcia jakiejś warstwy odzieży, a jak zbyt zimno albo mokro – na założenie lub zmianę ubrania na suche lub bardziej suche. Ubranie nie musi być aż bardzo opięte. To znaczy odzież luźna może w czasie jazdy łopotać; ale w sumie jak ktoś nie lubi się czuć jak serdelek – to nie musi. Kolejną kwestią, często poruszaną przez początkujących rowerzystów jest … ból czterech liter. Z powodu właśnie tej dolegliwości część osób zniechęca się albo nie zaczyna przygody z rowerami. Błąd. Jak głosi znane prawo – organ przyzwyczajany ulega przyzwyczajeniu! Niedogodności czy też ból w tej części ciała występuje, jeżeli już to tylko na samym początku. Potem wszystko wraca do normy, i pozostaje tylko przyjemność z przejażdżek!

stroj

W czym się jeździ to kwestia gustu

To czy jeździmy w kasku czy nie – to kwestia wyboru. W Polsce obowiązuje prawo, mówiące że kask nie jest obowiązkowym wyposażeniem. Wybór – czy jeździmy w kasku czy bez należy do rowerzysty. Ale pod rozwagę – w razie nieszczęścia, upadku, uderzenia – kask może ochronić głowę! To bywa bardzo ważne!

Wyposażenie roweru

Zgodnie z polskim prawem rower musi być wyposażony w:

  • Z przodu – światło przednie barwy białej bądź żółtej, stałe albo migające (za dnia można demontować, nie dotyczy tunelu).
  • Z tyłu – światło odblaskowe barwy czerwonej (o kształcie innym niż trójkąt) oraz światło pozycyjne czerwone (może być też migające).dzwonek
  • Każdy rower musi posiadać przynajmniej jeden sprawny hamulec. Przepisy nie określają jakiego typu ma być jego konstrukcja, ma być skuteczny.
  • Dzwonek. Dzwonek albo inny sygnał ostrzegawczy jest obowiązkowy, musi być taki by nie przerażać wydawanym dźwiękiem. Brak obowiązkowego dzwonka może zakończyć się otrzymanie od Policji, mandatu w kwocie 50 złotych.
  • Odblaski. Według obowiązujących przepisów każdy rower musi posiadać z tyłu odblask koloru czerwonego o kształcie innym niż trójkąt. Opcjonalnie, dla własnego bezpieczeństwa można stosować oświetlenie pasywne w postaci odblasków na szprychach i pedałach. Dozwolone są również opony z paskiem odblaskowym na bokach.

Światła rowerowe muszą być przymocowane na wysokości nie wyższej niż 150 cm i nie niższej niż 25 cm od powierzchni drogi.

Tyle przepisy. Posiadanie dzwonka wydaje się być nieco przesadne, ale bywa bardzo… zasadne. Bo w czasie jazdy, kiedy chcemy kogoś wyprzedzić lub wyminąć – to powstaje w głowie ważne pytanie – co krzyknąć? Halo? Przepraszam? Uwaga? A tak – dzwonek załatwia wszystko. No i się mandatu nie dostanie!

Światła, szczególnie z przodu to nie tylko kwestia przepisów ale i rozsądku. Bo jak zapadnie zmierzch, kiedy jeszcze jedziemy w jakimś terenie, po leśnej ścieżce – jak się nie ma lampki, to pozostaje świecenie oczami! A to jak wiadomo, za dużo światła nie daje! A o wywrotkę i nieszczęście – nietrudno!

Bagaż na rowerze

Przewożenie czegokolwiek na rowerze może nie wydawać się problemem – szczególnie przy krótkich wycieczkach. No bo się ubieramy, bierzemy rower – i witaj przygodo! Trochę się sprawy komplikują, kiedy portfel albo komórka uwiera w kieszeni, kiedy się robi za gorąco i trzeba zdjąć kurtkę – i akurat nie chcemy jej wyrzucać do najbliższego kosza na śmieci – to gdzieś ją trzeba spakować! Albo wyciągnąć skądś kurtkę, bo się zbiera na deszcz a jesteśmy już kilka kilometrów od domu…

Są dwie szkoły przewożenia czegokolwiek na rowerze. Jedna mówi – rower ma być najlżejszy – więc bierzemy plecak. Druga mówi – po to wymyślono bagażnik, żeby na nim wozić. To co wybierzemy – to kwestia gustu.Jak ktoś lubi mieć spocone plecy – to plecak (są nawet specjalne plecaki rowerowe – ale żaden, mimo starań producentów nie da 100% pewności, że się człowiek nie spoci pod nim). Jeżeli zaś rower wyposażony jest w koszyk – to wtedy można rzeczy przewieźć w koszyku. Lepszym sposobem jest przewożenie bagażu w specjalnych sakwach. Nie dość, że bagaż w takiej sakwie nie jest narażony na zmoknięcie czy zabrudzenie – to jeszcze sakwy najczęściej mają przemyślane mocowania, które bardzo utrudniają zgubienie całej sakwy – czyli nie musimy się martwić, czy bagaż cały czas z nami jedzie!

Więcej na temat sposobów transportu bagaży na rowerze można znaleźć tutaj.

Wszystkie powyższe rady są oczywiście orientacyjne. Większość rowerzystów, jak zaczyna jeździć – sama ustala co jest najlepsze, najwygodniejsze, najbardziej praktyczne. Pytanie brzmi – jak i na czym jeździć na wycieczki rowerowe – tylko kiedy i gdzie!

Do zobaczenia na trasach!